Landing page dla dewelopera, który zbiera zapytania
Osobna strona pod jedną kampanię ma jedno zadanie, czyli doprowadzić osobę przychodzącą z reklamy do kontaktu z działem sprzedaży. Budujemy ją tak, żeby każda sekcja przesuwała czytelnika o krok bliżej formularza. Piksele i zdarzenia wpinamy od razu, żeby dało się przypisać zapytanie do konkretnej reklamy, na tyle, na ile pozwalają ustawienia kampanii i zgody odwiedzającego.
Komu przydaje się osobny adres pod kampanię
Trzy sytuacje, w których deweloperzy zamawiają u nas taką stronę.
Reklama w Google Ads albo Meta Ads kieruje ruch na adres, który niczym nie rozprasza odbiorcy. Rozliczasz budżet kosztem pozyskanego kontaktu, więc liczy się zapytanie, a nie sama liczba wejść.
Chcesz sprawdzić inne hasło, inne zdjęcia albo inną kolejność argumentów. Odrębny adres pozwala porównać obie wersje bez mieszania wyników.
Ta sama inwestycja może mówić inaczej do rodziny z dzieckiem, a inaczej do kupującego pod wynajem. Dla każdej grupy uruchamiamy odrębną stronę z własnym przekazem.
Czym jest landing page dla dewelopera
Landing page to pojedyncza strona zbudowana wokół jednej inwestycji i jednego celu sprzedażowego. Odwiedzający trafia na nią prosto z reklamy, więc zna już hasło, które go tutaj przyprowadziło. Zadaniem takiej strony jest doprowadzić go do formularza albo do telefonu, a nie pokazać wszystko, czym zajmuje się firma. Dlatego znika menu prowadzące do pozostałych inwestycji, znikają odnośniki do aktualności, zostaje jedna ścieżka. Ten sam budynek może mieć obok siebie pełny serwis oraz osobną stronę pod kampanię, bo odpowiadają one na inne potrzeby.
Różnica między jednym a drugim rozwiązaniem bywa mylona, więc warto ją nazwać wprost. Pełny serwis opowiada o inwestycji szeroko, ma podstrony, opisuje otoczenie, mieści harmonogram budowy oraz dokumenty. Strona pod kampanię bierze z tego wyłącznie to, co przekona osobę wchodzącą z reklamy, i układa w jedną kolumnę argumentów. Kupujący nie musi niczego szukać, ponieważ kolejne sekcje same podają mu następną informację. Jeżeli szukasz szerszego rozwiązania, opisaliśmy je na stronie poświęconej pełnym serwisom inwestycji, a stronę pod kampanię traktuj jako uzupełnienie. Obie rzeczy mogą działać równolegle pod różnymi adresami. Wybór zależy od tego, czy kampania ma przynieść kontakty, czy zbudować obraz inwestycji.
Kto sięga po osobny adres pod kampanię
Po takie rozwiązanie sięgają deweloperzy, którzy płacą za każde kliknięcie i chcą wiedzieć, ile kosztuje ich jedno zapytanie. Ruch z reklamy jest drogi, więc rozpraszanie go po całym serwisie zwyczajnie się nie opłaca. Osobny adres ułatwia ocenę wyniku kampanii, bo do tej strony nie prowadzą odnośniki z reszty serwisu. Druga częsta sytuacja dotyczy testów, przy których sprawdzasz nowy przekaz albo nową grupę odbiorców.
Testowanie ma sens tylko wtedy, gdy porównujesz rzeczy rozdzielone. Dwie wersje strony stojące pod dwoma adresami dają czysty obraz, bo odbiorca widzi jedną z nich, nie obie naraz. Możesz zmienić samą pierwszą sekcję, możesz zmienić cały układ argumentów, a wynik i tak pozostanie porównywalny. Deweloperzy korzystają z tego przy wprowadzaniu etapu drugiego, przy zmianie oferty lokali albo przy wejściu w nowy segment kupujących. Zdarza się też, że jedna inwestycja dostaje trzy strony pod trzy różne kampanie. Każda z nich mówi o czym innym, choć budynek pozostaje ten sam.
Jedna ścieżka bez rozpraszania uwagi
Układ takiej strony przypomina rozmowę prowadzoną w ustalonej kolejności. Sekcja pierwsza mówi, o jakiej inwestycji jest mowa i gdzie ona stoi, bo to pierwsze pytanie kupującego. Kolejne odpowiadają na następne wątpliwości, jedna sekcja na jedno pytanie, bez mieszania tematów. Nawigacja do innych inwestycji nie pojawia się nigdzie, ponieważ każde odejście z tej ścieżki jest stracone.
Kolejność sekcji ustalamy razem z osobą odpowiadającą za sprzedaż, bo to ona zna pytania powtarzane przy telefonach. Zwykle zaczyna się od lokalizacji i charakteru budynku, potem idą lokale, potem termin oddania, na końcu warunki zakupu. Treść piszemy krótko, w zdaniach, które da się przeczytać na telefonie w drodze. Puste hasła o wysokim standardzie usuwamy, ponieważ nikogo nie przekonują i tylko wydłużają stronę. Zdjęcia dobieramy tak, żeby pokazywały dokładnie to, o czym mówi sekcja obok. Wiele wskazówek o samym układzie zebraliśmy we wpisie o planowaniu strony przed startem sprzedaży, bo część decyzji zapada jeszcze przed projektem. Efektem jest strona, po której czytelnik schodzi w dół bez zatrzymania.
Formularz w kilku miejscach, nie tylko na końcu
Gotowość do kontaktu pojawia się w różnych momentach czytania. Jeden odbiorca wysyła zapytanie po samym rzucie lokalu, inny dopiero po informacji o terminie oddania, a jeszcze inny po zobaczeniu okolicy. Formularz stoi więc w kilku punktach strony, zawsze blisko sekcji, która mogła przekonać. Pola ograniczamy do tego, czego dział sprzedaży naprawdę potrzebuje, bo długa lista rubryk zniechęca. Numer telefonu zostaje widoczny przez cały czas przewijania na telefonie.
Po wysłaniu zapytania odbiorca dostaje jasne potwierdzenie, a zgłoszenie trafia tam, gdzie ma trafić. Podpinamy je pod skrzynkę albo pod system, z którego korzysta sprzedaż, zależnie od tego, jak pracujecie. Zdarzenie wysłania rejestrujemy osobno, więc widać, ile kontaktów przyszło z której reklamy. Ta sama strona może mieć kilka formularzy i wszystkie raportują do jednego miejsca.
Sam przycisk również ma znaczenie, choć wydaje się drobiazgiem. Napis mówiący wprost, co stanie się po kliknięciu, działa lepiej niż ogólne wezwanie. Umawiamy jego treść z zespołem sprzedaży, żeby obietnica ze strony zgadzała się z tym, co usłyszy dzwoniący. Warto też przygotować wariant dla osób, które wolą napisać wiadomość, niż rozmawiać. Krótki formularz z jednym polem bywa wtedy zupełnie wystarczający. Wybór zależy od tego, w jaki sposób kontaktują się z wami kupujący.
Szybkość ładowania i wygoda na telefonie
Większość osób wchodzi z reklamy telefonem, często w ruchu i przy słabym zasięgu. Strona, która ładuje się wolno, traci część tych osób, zanim cokolwiek zdąży im pokazać. Ponieważ za to wejście już zapłaciłeś, strata idzie prosto w koszt pozyskanego kontaktu. Zdjęcia przygotowujemy w formatach lekkich dla przeglądarki i wczytujemy dopiero wtedy, gdy odbiorca do nich dojedzie. Skrypty ograniczamy do tych, które faktycznie coś robią. Układ mobilny projektujemy jako pierwszy, a nie jako poprawkę po wersji na duży ekran. Przyciski oraz pola formularza mają rozmiar wygodny dla kciuka.
Testujemy stronę na sprzęcie, nie wyłącznie w narzędziu pomiarowym. Telefon starszy o kilka lat pokazuje więcej niż wykres, bo tacy odbiorcy też klikają w reklamę. Sprawdzamy czytelność w słońcu, długość linii tekstu oraz to, czy formularz da się wypełnić jedną ręką. Poprawki nanosimy przed startem kampanii, żeby budżet nie płacił za naukę.
Pomiar zdarzeń i porównywanie wersji
Bez pomiaru kampania staje się zgadywanką, więc tagi wpinamy razem z uruchomieniem strony. Piksel Meta oraz pomiar Google Ads dostają odrębne zdarzenia dla wysłanego formularza, kliknięcia w numer telefonu i zapisu na listę zainteresowanych. Parametry adresu przekazujemy dalej, dzięki czemu widać, która grupa reklam przyniosła konkretne zapytanie. Zbieramy to w jednym miejscu, żeby osoba prowadząca kampanię nie musiała łączyć danych ręcznie. Samych kampanii nie prowadzimy, ponieważ budujemy strony, natomiast agencja reklamowa dostaje od nas wszystko, czego potrzebuje po swojej stronie. Sposób podpięcia opisaliśmy szerzej we wpisie o stronach przygotowanych pod kampanie reklamowe, jeśli chcesz poznać szczegóły.
Porównywanie wersji ma sens dopiero przy takim pomiarze. Dwie strony pod jedną inwestycją, różniące się nagłówkiem albo kolejnością sekcji, dają odpowiedź opartą na zgłoszeniach, a nie na przeczuciu. Wersję słabszą wyłączasz, mocniejszą zostawiasz i budujesz na niej następną próbę. Kolejna odsłona powstaje szybciej, ponieważ szkielet strony oraz pomiar już stoją. Tak wygląda sensowna kolejność, w której każda decyzja opiera się na tym, co pokazały zapytania.
Co robimy przy takiej stronie
Zakres ustalamy przy każdej inwestycji osobno. Najczęściej obejmuje on prace przygotowawcze, projekt, treść oraz podpięcie pomiaru.
Zapytaj o landing page- Rozmowa o celu kampanii i o tym, kogo strona ma przekonać
- Ustalenie kolejności sekcji razem z osobą odpowiadającą za sprzedaż
- Napisanie treści pod jedno pytanie kupującego w każdej sekcji
- Projekt układu mobilnego oraz wersji na duży ekran
- Wykonanie formularzy leadowych rozstawionych w kilku miejscach strony
- Podpięcie znaczników pomiarowych, żeby dało się rozróżnić, z której reklamy przyszło zapytanie
- Przygotowanie drugiej wersji strony do porównania przekazu
Pytania o strony pod kampanię
Jeśli Twojego pytania tu nie ma, zadzwoń pod 500 249 775.
Warto przeczytać przy tym temacie
Dobierzemy rozwiązanie do Twojej inwestycji
Zostaw numer telefonu, a oddzwonimy z pytaniami o skalę inwestycji, etap sprzedaży i to, co ma się zmienić. Na tej podstawie wskażemy, która z sześciu usług ma u Ciebie sens, a która byłaby wydatkiem bez pokrycia.