Strona internetowa dla dewelopera
Strona firmowa dewelopera zbiera wszystkie inwestycje w jednym serwisie, z portfolio, panelem do edycji i wspólną skrzynką zapytań. Budujemy go ręcznie albo na WordPressie, zależnie od tego, kto będzie później dotykał treści.
Dla kogo strona firmowa jest dobrym wyborem
Trzy sytuacje, w których pełny serwis wygrywa z pojedynczą stroną inwestycji.
Dwie budowy w różnych miastach i trzecia w planach oznaczają trzy oddzielne serwisy do utrzymania. Jedna strona z portfolio i filtrami porządkuje to raz, a kolejne inwestycje dokładasz już z panelu.
Kupujący sprawdza, co firma oddała wcześniej, zanim wpłaci zadatek. Archiwum zrealizowanych budów i blog z postępem prac odpowiadają na to pytanie bez jednego telefonu do biura.
Filtrowanie portfolio po lokalizacji pozwala pokazać właściwą ofertę osobie, która szuka mieszkania w konkretnym mieście. Osobne adresy podstron i niezależne ustawienia widoczności dają każdej inwestycji szansę na własne wyniki wyszukiwania.
Czy strona dla dewelopera opłaca się przy kilku inwestycjach?
Pytanie o wspólną stronę firmową pojawia się zwykle wtedy, gdy druga inwestycja rusza, a pierwsza wciąż się sprzedaje. Masz wtedy dwa oddzielne adresy, dwie skrzynki zapytań i dwa miejsca, w których trzeba ręcznie poprawiać ceny. Każda kolejna budowa dokłada do tego bałaganu jeszcze jeden zestaw plików. Strona firmowa odwraca ten układ, bo inwestycje stają się częścią jednej struktury, a nie osobnymi bytami. Kupujący widzi wtedy firmę, która buduje od lat, a nie przypadkowy adres znaleziony w reklamie. Ty widzisz jedno miejsce, w którym da się cokolwiek zmienić bez szukania hasła do starego panelu.
Decyzja o takim serwisie ma sens wtedy, gdy planujesz kolejne budowy, a nie zamykasz działalność po ostatnim lokalu. Strona firmowa dewelopera zwraca się przez to, że nie budujesz jej od zera przy każdej nowej inwestycji. Dokładasz podstronę, uzupełniasz zdjęcia i harmonogram, reszta zostaje na miejscu. Przy jednej inwestycji i braku planów na kolejne rozsądniejszy bywa prostszy wybór, a różnicę między stroną firmową a zwykłą wizytówką dewelopera rozbieramy w osobnym tekście.
Co widzi kupujący, który trafia na twoją stronę?
Odwiedzający rzadko zaczyna od strony głównej. Zwykle wchodzi z wyszukiwarki prosto na podstronę konkretnej inwestycji, bo szukał osiedla po nazwie albo dzielnicy. Musi więc w kilka sekund zrozumieć, gdzie jest, kto buduje i co jeszcze macie w ofercie. Portfolio, które da się zawęzić do jednego miasta, do wybranego etapu prac albo do pasującego metrażu, pozwala mu przejść dalej bez pytania o listę mieszkań. Reszta drogi zależy już od tego, czy znajdzie kontakt tam, gdzie go szuka.
Zaufanie buduje się na takiej stronie drobiazgami, a nie deklaracjami o doświadczeniu. Archiwum zakończonych realizacji pokazuje, że oddaliście budynki, które da się obejrzeć na własne oczy. Blog inwestycji dokumentuje postęp prac, więc ktoś, kto podpisał umowę rezerwacyjną, ma gdzie sprawdzić, co dzieje się na placu. Status budowy przy każdej inwestycji mówi wprost, czy trwa jeszcze wykop, czy zaczęły się odbiory. Takie informacje zdejmują z biura sprzedaży sporo powtarzalnych telefonów. Jednocześnie ustawiają rozmowę, bo kupujący dzwoni już z konkretnym pytaniem. Sposoby na pokazanie wiarygodności bez ogólników zebraliśmy we wpisie o budowaniu zaufania na stronie dewelopera, jeśli chcesz zobaczyć konkretne przykłady.
Panel do edycji, z którego naprawdę korzystasz
Najczęstszy powód, dla którego strona dewelopera zaczyna kłamać, jest prozaiczny. Ceny zmieniły się w kwietniu, ktoś miał to poprawić i nie poprawił, bo trzeba było pisać do programisty. Panel wbudowany w stronę odbiera ten pretekst, ponieważ osoba z biura sprzedaży sama podmienia metraż, status lokalu i zdjęcia z budowy. Zmiana idzie na żywo od razu, bez czekania na czyjś wolny termin.
Zakres edycji ustalamy przed wdrożeniem, żeby panel nie stał się drugim narzędziem, którego nikt nie rozumie. Osoba obsługująca stronę ma widzieć pola, które faktycznie zmienia, a nie cały silnik strony. Nową inwestycję dodaje się jako wpis z własnym adresem, opisem i zestawem zdjęć. Ustawienia widoczności w wyszukiwarce zostają przy tej samej podstronie, więc tytuł i opis pod wyniki wyszukiwania też podmieniasz z panelu. Dzięki temu każda budowa może celować we własne frazy, zamiast konkurować z resztą serwisu o jedno miejsce. Technicznie robimy to ręcznie w PHP albo na WordPressie, zależnie od tego, jak zamierzasz stronę rozwijać.
Wybór technologii nie jest kwestią gustu. Ręcznie napisany kod daje lżejszy serwis i pełną kontrolę nad tym, co dzieje się na podstronie inwestycji. WordPress bywa wygodniejszy, kiedy treści dotyka kilka osób i potrzebujecie znanego im zaplecza. Pytamy więc najpierw, kto będzie klikał w panelu i jak często. Dopiero potem proponujemy rozwiązanie, bo odwrotna kolejność kończy się narzędziem dopasowanym do nas, a nie do was. OERO pracuje w obu tych światach od dwa tysiące dziewiętnastego roku. Mamy też własną wtyczkę Oero, która automatyzuje zgłoszenia do rejestru Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego. Siedem zbudowanych przez nas serwisów dla deweloperów i firm z branży nieruchomości działa dziś pod własnymi adresami.
Jedna skrzynka zapytań zamiast pięciu
Rozproszone formularze to problem, który ujawnia się dopiero po kilku miesiącach. Zapytanie z podstrony osiedla idzie na jeden adres, zgłoszenie z formularza kontaktowego na drugi, a wiadomość z kampanii ląduje w skrzynce, do której nikt nie zagląda. Wspólna skrzynka zbiera wszystko w jednym miejscu wraz z informacją, z której podstrony przyszło zapytanie. Handlowiec od razu wie, o którą inwestycję pyta klient. Ty widzisz, które budowy generują ruch, a które milczą. Nic nie ginie między pocztami prywatnymi a firmowymi. Taka porządna obsługa zgłoszeń bywa jedyną rzeczą, która odróżnia szybką odpowiedź od utraconego kupującego.
Portfolio i skrzynka działają razem tylko wtedy, gdy struktura serwisu jest przemyślana od początku. Każda inwestycja dostaje własny adres, własny opis i własne miejsce w mapie strony. Archiwum przejmuje zakończone budowy, żeby nie zaśmiecały listy aktualnej oferty, a jednocześnie zostawały widoczne dla kogoś, kto sprawdza wasz dorobek. Wersje językowe tłumaczymy w całości, łącznie z opisami inwestycji i treścią bloga, a nie tylko z etykietami menu. Połowiczne tłumaczenie widać natychmiast i działa gorzej niż jego brak.
Czym strona firmowa różni się od pozostałych rozwiązań?
Nie każdy deweloper potrzebuje pełnego serwisu. Jedna budowa i krótka sprzedaż to sytuacja, w której wystarczy strona pojedynczej inwestycji albo landing page pod kampanię reklamową. Osobnym przypadkiem jest strona osiedla z wyszukiwarką lokali oraz dostosowanie serwisu do wymagań ustawy deweloperskiej. Każde z tych rozwiązań opisaliśmy oddzielnie, a zestawienie znajdziesz w naszej ofercie dla firm deweloperskich, razem z zakresem prac. Stronę firmową wybieraj wtedy, kiedy myślisz o marce działającej dłużej niż jedna budowa. Reszta to raczej narzędzia do konkretnego zadania niż fundament.
Granica bywa płynna i sami czasem odradzamy większe wdrożenie. Jeśli sprzedajesz ostatnie mieszkania z jedynej inwestycji, rozbudowany serwis nie zdąży się zwrócić. Sytuacja zmienia się, gdy w planach masz grunt pod kolejną budowę. Wtedy każda złotówka włożona w strukturę pracuje jeszcze przy następnych projektach. Podstrona nowej inwestycji powstaje w kilka godzin zamiast tygodni. Historia poprzednich realizacji zostaje i sama w sobie jest argumentem sprzedażowym. Ten rachunek robimy z klientem przed wyceną, żeby nikt nie płacił za funkcje, których nie użyje. Bywa, że kończy się na prostszym rozwiązaniu i to jest w porządku.
Jak wygląda praca nad takim serwisem?
Pracę otwiera lista inwestycji, także tych zakończonych i tych planowanych. Na tej podstawie powstaje układ portfolio oraz zestaw filtrów, bo filtrowanie po metrażu ma sens przy szerokiej ofercie, a po mieście dopiero przy kilku lokalizacjach. Potem projektujemy podstronę wzorcową inwestycji, żeby każda kolejna wyglądała spójnie. Równolegle ustalamy, co ma trafić do panelu i kto będzie z niego korzystał. Kodowanie zaczyna się dopiero po zatwierdzeniu tych ustaleń.
Treści przygotowujemy wspólnie, bo opisy inwestycji wymagają danych, których nie wymyślimy za was. Metraże, terminy, standard wykończenia i status pozwoleń dostajemy od was, a my układamy to w czytelną podstronę. Zdjęcia z budowy warto zbierać od początku, nawet telefonem, bo później nikt ich nie odtworzy. Kilka zbudowanych przez nas serwisów dla deweloperów pokazuje, jak taki układ wygląda w praktyce.
Po uruchomieniu serwis nie zostaje bez opieki. Aktualizacje techniczne, kopie zapasowe i drobne poprawki prowadzimy dalej, jeśli tego potrzebujecie. Nowe inwestycje dokładacie sami z panelu albo zlecacie nam, zależnie od tego, ile czasu ma na to biuro. Wtyczka do zgłoszeń Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego działa w tle i zdejmuje z księgowości część ręcznej roboty. Pracujemy zdalnie z Lublina dla firm z całego kraju, więc odległość nie ma tu znaczenia. Rozmowa o zakresie jest bezpłatna i niezobowiązująca. Warto ją odbyć nawet po to, żeby usłyszeć, że wystarczy mniejsze wdrożenie.
Co wchodzi w skład takiego serwisu
Zakres ustalamy przed startem, bo nie każda firma potrzebuje wszystkiego naraz. Poniżej elementy, które najczęściej składają się na stronę firmową.
Porozmawiajmy o twojej stronie- Portfolio, które kupujący zawęża do jednego miasta, jednego etapu budowy albo jednego przedziału powierzchni
- Własny adres dla każdej inwestycji, z ustawieniami widoczności zadawanymi jej osobno
- Panel do samodzielnej edycji treści bez udziału programisty
- Wspólna skrzynka zapytań zbierająca zgłoszenia ze wszystkich podstron
- Blog inwestycji z relacją z postępu prac na budowie
- Archiwum zakończonych realizacji z zachowanymi opisami i zdjęciami
- Wersje językowe z tłumaczeniem całej treści, nie tylko menu
Pytania o stronę firmową dewelopera
Jeśli Twojego pytania tu nie ma, zadzwoń pod 500 249 775.
Co dzieje się ze stroną firmową po sprzedaniu inwestycji
Sprzedaż jednej inwestycji kończy się szybciej niż życie firmy, a strona zostaje. Po odbiorze ostatniego mieszkania nikt już nie klika w opisy metraży, za to rośnie liczba osób, które sprawdzają, komu chcą powierzyć zaliczkę na kolejną budowę. Wtedy z serwisu robi się dokument dorobku, a nie narzędzie sprzedażowe. Firmy, które pomyślały o tym wcześniej, mają gotowy materiał na start następnego projektu. Reszta zaczyna od pustej strony i tłumaczy się z tego, że nie ma czym się pochwalić.
Archiwum, które pracuje na kolejną budowę
Zakończona inwestycja nie musi znikać z serwisu. Wystarczy przenieść ją do archiwum, zostawić opis, zdjęcia z odbioru i datę oddania. Kupujący, który rozważa nową ofertę, wchodzi tam z jednego powodu, chce zobaczyć, czy poprzednie budynki wyglądają tak jak wizualizacje sprzed dwóch lat. Taki dowód działa mocniej niż zdanie o doświadczeniu w nagłówku. Archiwum zdejmuje też pracę z biura sprzedaży, ponieważ pytania o wcześniejsze realizacje wracają na każdym spotkaniu. Warto trzymać w nim także materiały, których nikt później nie odtworzy, czyli zdjęcia z placu i krótkie opisy standardu wykończenia. Serwisy zbudowane przez nas w tej branży zebraliśmy w zestawieniu realizacji, gdzie każdy adres da się otworzyć i sprawdzić.
Widoczność w wyszukiwarce rośnie tylko na żywym serwisie
Witryna, której nikt nie dotyka przez rok, powoli wypada z wyników. Google widzi, że treść stoi w miejscu, a konkurencja publikuje opisy nowych osiedli i odpowiada na pytania kupujących. Nie chodzi o codzienne pisanie, wystarczy relacja z postępu prac i aktualizacja statusów lokali. Ten sam ruch, który obsługuje klientów, utrzymuje pozycje.
Największy zysk daje jednak struktura, a nie częstotliwość. Osobny adres każdej inwestycji pozwala celować we frazy z nazwą osiedla i dzielnicy, których strona główna nigdy nie złapie. Podstrona nowej budowy startuje wtedy na fundamencie całej domeny, a nie od zera. Po roku różnicę między firmą z jednym adresem a firmą z portfolio widać w liczbie wejść z wyszukiwarki. Dlatego układ serwisu ustalamy przed pisaniem treści, a nie po nim. Sposób na rozdzielenie marki firmy od marki osiedla rozłożyliśmy we wpisie o marce dewelopera i marce inwestycji.
Kto utrzymuje serwis, gdy zmienia się zespół
Osoba, która wdrażała witrynę, rzadko siedzi w firmie przez całe jej życie. Panel ma więc być na tyle prosty, żeby nowy pracownik biura ogarnął go w godzinę, bez czytania instrukcji. Trzymamy się jednego wzorca podstrony inwestycji, dzięki czemu każda kolejna powstaje tak samo. Hasła i dostępy przekazujemy firmie, nie konkretnemu człowiekowi. Odejście pracownika nie zamraża wtedy serwisu na pół roku.
Kiedy warto przebudować, a kiedy wystarczy poprawić
Nie każda niedziałająca witryna wymaga nowej. Czasem problem siedzi w jednym miejscu, na przykład formularz nie dochodzi albo tabela lokali rozjeżdża się na telefonie. Zaczynamy więc od przejrzenia tego, co stoi, i mówimy wprost, co da się uratować. Kod sprzed kilku lat bywa sprawny, tylko nikt go nie aktualizował. Przebudowa ma sens wtedy, gdy struktura nie przewiduje kolejnych inwestycji albo gdy silnik witryny nie pozwala dołożyć wymaganych przez przepisy danych o cenach. Wtedy łatanie kosztuje więcej niż napisanie serwisu od nowa. Granicę pokazujemy na konkretnych plikach, a nie na wyczucie. Prowadzenie kilku budów naraz rozebraliśmy we wpisie o stronie dewelopera przy kilku inwestycjach.
Rozmowę zaczynamy od pytania o plany na najbliższe dwa lata, bo od tego zależy wszystko inne. Firma z jedną budową w toku i bez gruntu na kolejną potrzebuje czegoś innego niż spółka z trzema projektami w przygotowaniu. Pierwsza rozmowa nic nie kosztuje i nie kończy się ofertą wysłaną tego samego dnia. Najpierw oglądamy to, co macie, potem mówimy, ile z tego zostaje.
Warto przeczytać przy tym temacie
Dobierzemy rozwiązanie do Twojej inwestycji
Zostaw numer telefonu, a oddzwonimy z pytaniami o skalę inwestycji, etap sprzedaży i to, co ma się zmienić. Na tej podstawie wskażemy, która z sześciu usług ma u Ciebie sens, a która byłaby wydatkiem bez pokrycia.